Faktycznie wiele spraw poruszyłeś w jednym tekście. Pozwolisz że w mej epistolarnej odpowiedzi odniosę się do części poruszonych tematów, a treść drugiego tekstu stanowić będzie kolejny post na naszym PdLu.
Przyznam się szczerze, że z rozmysłem dopiero dzisiaj przeczytałem Twój list „na świeżo”, by spontanicznie odpisać na niego. Wcześniej nie było to niestety możliwe, gdyż Twa korespondencja przysłoniłaby sprawy bieżące które, muszę to przyznać, miały wyższy priorytet…
Piszesz o braku periodyku między „Pismem poświęconym” a „Krytyką polityczną” z którym byś mógł się identyfikować. Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie czuję już potrzeby identyfikacji z konkretnym „organem prasowym”. Kiedyś owszem, była na pewno „Wyborcza”, którą nadal regularnie czytuję, ale nie zawsze się zgadzam. Myślę że przez te wspólne 20 lat oboje się z tym dziennikiem zmieniliśmy. Nie chcę tutaj oskarżać redakcji „Gazety” o zdradę ideałów, michnikowszczyznę itp. Po prostu każdy się zmienia. Teraz to pismo tworzą dziennikarze których poglądów po prostu nie znoszę (red. Pacewicz) i tacy których światopogląd jest mi bliski (red. Jarosław Kurski). Nadal jednak z tym pismem i środowiskiem więcej mnie łączy niż dzieli.
Drugim pismem z którego linią ideową się identyfikuję (obecnie chyba o wiele bardziej niż z „Wyborczą”) jest „Polityka”. Zgodność poglądów jest tutaj o wiele większa. Właśnie o niej mogę napisać że to moja gazeta. Nie chodzi tutaj nawet o poglądy polityczne czy gospodarcze, ale przede wszystkim społeczne. Szczególny nacisk chciałbym położyć właśnie na miejsce i rolę Kościoła Katolickiego we współczesnej Polsce. Tutaj bliscy mi są red. Brunetko i Szostkiewicz wywodzący się z „Tygodnika Powszechnego”. To właśnie tygodnik ks. Bonieckiego (którego notabene regularnie nie czytam), a raczej środowisko z niego wyrosłe jest tym z którym się identyfikuję. Możemy to nazwać katolewica, Kościół otwarty, łagiewnicki ect. Nie chodzi o łatki czy kategorie ale o spojrzenie na świat i podejście do ludzi ze swojej czy innych wspólnot nie tylko religijnych ale także politycznych czy kulturowych. Jednak moja identyfikacja ma się nijak do tej znanej nam obu Rafale z „Frondy”. Nie czuję potrzeby zaglądać codziennie na blog red. Szostkiewicza, czy wypowiadać się na forum „Tygodnika Powszechnego”. Nie czuję potrzeby by z każdą myślą która mi przeleci przez głowę dzielić się na forum tego czy tamtego pisma. Nie szukam lustra w którym mógłbym potwierdzić swoje poglądy, a właśnie takim lustrem dla swoich czytelników/ słuchaczy zarówno Forum Frondy jak i w Radio Maryja. Czytanie wątków gdzie 90 proc. dyskutantów, czy słuchaczy ma zbliżone poglądy jest dla mnie zwyczajną stratą czasu. Pięć procent reszty to fundamentaliści polityczni/ideowi/religijni, którzy traktują owe media jako arenę dla swych chorych poglądów. Drugie pięć to takie osoby jak ja (piszę za siebie) , które zaglądają/włączają radio tylko po to by poczuć się lepszym, ponabijać się, ewentualnie pokłócić. Podczas wielkopostnej refleksji zastanawiałem się dlaczego zaglądam na stronę Frond, czy zasypiam przy „Rozmowach niedokończonych”. Doszedłem do jednej, niezbyt wesołej refleksji: głównym powodem jest pycha i potrzeba poczucia się lepszym. To jest to samo uczucie które towarzyszy mi gdy widzę staruszka czytającego na ławce „Nasz Dziennik”. On wzbudza we mnie żal i współczucie. A jeśli staruszek zaczepi mnie wypominając mi lekturę polskojęzycznej prasy, to już jestem w siódmym niebie. Podobnie z resztą jak opieprz na forum za obronę III RP i dorobku ostatniego dwudziestolecia.
Widzę że skupiłem się na części medialnej bazy ideologicznej. W następnym poście będzie o środowisku plitycznym.
Pozdrawiam Cię ciepło z Grodu Kraka,
lukash.es