Lefebryści nawracają Kościół?

by

Witaj Łukaszu.

Podjąłeś temat trudny, ale też bardzo ciekawy. Pytanie o lefebrystów poniekąd jest pytaniem o drogę Kościoła, o kierunek, w którym on dąży. Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X, to wehikuł czasu, który stara się przenieść Kościół przed rok 1962, w którym rozpoczął się Sobór Watykański II. Może to niezbyt szczęśliwe  porównanie, ale lefebryści przypominają zastrzyk powodujący zapomnienie tego, co działo się przez ostatnie 47 lat w Kościele.  Długo można się zastanawiać, nad przyczynami aktywizacji w obrębie rzymskiego katolicyzmu grupy ludzi, którzy zanegowali zmiany, które w nim nastąpiły. Jedną z nich jest niewątpliwie syndrom pustych świątyń –  w Polsce jeszcze niewidoczny, ale na Zachodzie dojmujący od lat. Innym może być utrata przez Kościół pozycji duchowej potęgi i wejście w stan permanentnego kryzysu.  W tym wszystkim graniczący z agresją resentyment do Novus Ordo Missae (wprowadzonego przez Pawła VI nowego rytu Mszy świętej) jest zewnętrznym przejawem buntu wobec zastanej rzeczywistości, którą NOM w oczach lefebrystów symbolizuje.

Czy decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z biskupów Bractwa wywołała mój niepokój? Owszem! I choć podobnie jak Ty przyjmuję ją na wiarę, rozumowo nie do końca ją pojmuję.  Jest ku temu wiele powodów. W ostatnim czasie czytałem wywiad z polskim przełożonym Bractwa – ks. Karlem Stehlinem. Nie mogłem odpędzić się od wrażenia, że słowa, które ten człowiek wypowiada to rodzaj intelektualnej schizofrenii. Pytany o reakcję na decyzję papieża Stehlin odpowiada:

“Jesteśmy szczęśliwi, zawsze czuliśmy się wiernymi synami Kościoła katolickiego. Jesteśmy wdzięczni za rehabilitację prawdy. Dotąd świat był okłamywany ekskomuniką, która nie nastąpiła.”

Rodzi się wątpliwość – skoro ekskomunika nie nastąpiła, z czego cieszy się Karl Stehlin? Na forum Frondy zrodziła się  z tego dyskusja, w której tradycjonaliści uzasadniali, że Benedykt XVI nie zdjął ekskomuniki, a jedynie cofnął dekret o jej nałożeniu, co według nich, zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego nie jest tożsame z tym, że miała ona miejsce. Pierwsze skojarzenie, jakie mi się nasuwa, zaraz po słowie manipulacja, to falandyzacja prawa kanonicznego. Interpretowanie go tak, aby wyszło po ich myśli. Jest to też podważanie autorytetu samego papieża, bo skoro ekskomuniki nie było, to po co ją zdjął? Tymczasem sama treść dekretu Kongregacji Biskupów jednoznacznie mówi, o tym, że miała ona miejsce:

“(…) Na podstawie uprawnień wyraźnie udzielonych przez Ojca Świętego Benedykta XVI, na mocy niniejszego dekretu odwołuję z Biskupów Bernarda Fellaya, Bernarda Tissier de Malleraisa, Richarda Williamsona i Alfonso de Galarreta cenzurę ekskomuniki „latae sententiae”, ogłoszonej przez tę Kongregację 1 lipca 1988, ogłaszając, że jest ona pozbawiona skutków prawnych, począwszy od dnia dzisiejszego, Dekretem z tą datą wydanym.

Rzym, dan w Kongregacji Biskupów, 21 stycznia 2009
Kard. Giovanni Battista Re,
Prefekt Kongregacji Biskupów”

Pojawiało się również szereg innych argumentów, którymi tradycjonaliści chcieli uzasadnić swoją “nieskalaną” postawę, wobec  Stolicy Apostolskiej. Nie będę ich przytaczał, bo mija się to z celem. Generalnie wniosek jaki mi się nasuwa jest podobny do Twojego Łukaszu: to nie lefebryści wrócili na łono Kościoła, lecz to on wszedł na drogę nawrócenia. Problemy w ocenie wydarzeń nie dotyczą zresztą tylko ekskomuniki. Zwróciłeś już na to uwagę, ale powtórzę: podstawowa granica, jaka dzieli Kościół Anno Domini 2009 i Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X to kwestie interpretacji roli człowieka wobec Boga, człowieka wobec Kościoła i wreszcie stosunku katolicyzmu do innych religii. Wielokrotnie czytałem w różnych źródłach, jak tradycjonaliści komentują ekumenizm w wydaniu Jana Pawła II. Za każdym razem w jego ocenie pojawiała się pogarda i zarzucanie temu papieżowi braku ortodoksji. Tradycjonaliści pojmują ekumenizm, jako nawracanie. Jan Paweł II widział w nim dialog.

Mniej więcej do tego można sprowadzić cały wewnątrzkościelny  spór o wizję przyszłości: czy interakcja między katolicyzmem, a jego wiernymi, ludźmi niewierzącymi i wyznawcami innych religii ma być dialogiem, czy z góry narzuconym dekretem papieża lub takiej, czy innej kongregacji. Przypomina to trochę spór między tomizmem i fenomenologią: 2 różne wizje, postawy poznawcze i wnioski.

Bardzo spodobał mi się Twój pomysł, by kapłani Bractwa obowiązkowo, raz na jakiś czas sprawowali Mszę św. w Novus Ordo Missae. Byłaby to dla nich zarazem lekcja pokory, ale też próba wierności. Wbrew bowiem temu, co uważają, ryt posoborowy nie jest nieudanym wynikiem reformy, pomyłką papieży, degrengoladą liturgiczną, ale zatwierdzonym przez Pawła VI i potem utwierdzonym w 2002 przez Jana Pawła II kanonicznym sposobem sprawowania Eucharystii. Jedno jest pewne: jeżeli lefebryści będą stać na pozycjach negacjonistycznych, przekreślając Sobór Watykański II, reformę liturgiczną, ekumenizm i wiele innych owoców ostatnich – blisko – 50 lat, zawsze będą balansować na cienkiej linie między posłuszeństwem, a kolejną ekskomuniką. Problem jednak zasadza się w tym, iż czytając wypowiedzi dostojników Bractwa nie widzę chęci pokornego poddania się woli Kościoła, a jedynie prozelicki pęd do nawracania go. Tymczasem wola Stolicy Apostolskiej została jasno wyrażona w komunikacie Sekretariatu Stanu, który został wydany zaraz po wybuchu afery z bp. Williamsonem. Pozwolisz, że na koniec go zacytuję i niech będzie on dla Ciebie światełkiem nadziei, że Kościół nie cofa się wstecz:

“Niezbędnym warunkiem przyszłego uznania Bractwa św. Piusa X jest pełne uznanie Soboru Watykańskiego II oraz nauczania papieży Jana XXIII, Pawła VI, Jana Pawła I, Jana Pawła II i samego Benedykta XVI.”

Tagi: , , , , ,

Jedna odpowiedź do “Lefebryści nawracają Kościół?”

  1. incruentoproelio mówi:

    Nie jestem fanem Bractwa, szczegolnie wiernych, ktorzy sa lekko (powiedzmy) nadaktywni. Natomiast nalezy oddawac im sprawiedliwosc bo ucza prawdziwej wiary. Przede wszystkim zad bez nich nie byloby ani komisji Ecclesia Dei, ani FSSP (Br. Sw. Piotra), ani IBP (Pastor Bonus), ani tez wielu innych “watykanskich” przejawow wiernosci Tradycji.
    Tym bardziej denerwuje mnie “mataczenie” w tej sprawie. Szczegolnie, ze sam ton listu Papieza jest nieco dziwny. Zamiescilem na ten temat wpis:
    http://incruentoproelio.wordpress.com/2009/09/28/benedykt-xvi-w-sprawie-sspx-czterech-biskupow-ktorych-wyswiecenie-bylo-wazne-choc-nie-legalne/
    Rozmowy sie zaczely, ale nikt przy zdrowych zmyslach nie zaklada chyba, ze skoncza sie sukcesem. SSPX nie uzna Vaticanum II, podobnie jak (caly) Kosciol nie przyzna sie, ze Vaticanum II (a przynajmniej implementacja “ducha”) byla niewlasciwa.
    Wszyscy pozostana okopani na swoich pozycjach, co najwyzej przestana rzucac granaty. Moze nawet wysla emisariszu od czasu do czasu na kolejna runde rozmow…
    Boze! (i nie jest to wezwanie nadaremnie) jak chcialbym sie mylic…

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.